poniedziałek, 27 października 2008


marzę o tym, że gdy zobaczysz mnie inną niż zwykle, uwierzysz, że za tą chmurą niepewności, nagłą utratą stabilności zobaczysz gdzieś mnie taką, jaką mnie znasz. mam nadzieję, że spojrzysz na mnie jak na cały ten czas, wszystkie moje tajemnice, które znasz, wszystkie proste rzeczy, jakie we mnie widzisz i będziesz widziec mnie jako pełnię, jako całośc, gdy zobaczysz mnie jako strzęp niezgodności, znajdziesz gdzieś mnie taką, jaka jestem. chciałabym żeby był ktoś, kto we mnie uwierzy, że nawet wtedy, gdy składam się w nielogiczną myśl i czyn, jestem dalej pełnią i kształtem. ja w to wierzę całym sercem 

niedziela, 26 października 2008

Lidia Jazgar Słowa Zaklęcia

słowa słowa słowa

sobota, 25 października 2008


cóż za obrzydliwa istota ! okropny image zespołu, co to za maszkarada? michale graves wcale nie jest spoko facetem. ale jak on śpiewa ! ! danzig przy nim ssie. z przymrużeniem oka delektuję się sobotą i horrorpunkiem w wydaniu misfits :)

środa, 22 października 2008

Osho o Polsce:

"  Pewien współczesny logik wymyślił słowo “Po”.
“Po” to słowo dyplomatyczne: nie oznacza ani “tak”, ani “nie”. Oznacza “nie wiem”. Podejrzewam, że ten człowiek zapożyczył słowo “Po” od słowa “Polska”... 
Podobno istnieje w Polsce wspólnota, która ma tylko czterech członków. Nazywają się oni: Każdy, Ktoś, Jakiś i Nikt. Pewnego dnia mają do wykonania ważną pracę i Każdy jest pewny, że Ktoś to zrobi. Jakiś chce to zrobić, bo myśli, że Nikt tego nie zrobi. Wtedy Ktoś się złości, bo przecież jest to robota dla Każdego. Jakiś ma nadzieję, że Ktoś to zrobi, ale potem Każdy dochodzi do wniosku, że Nikt tego nie zrobi. Kończy się to tym, że Ktoś wini Jakiegoś za to, że Nikt nie zrobił tego, co mógł zrobić Każdy. "

wtorek, 21 października 2008

moja weranda pachnie jesienią. pachnie jabłkami, gruszkami, chłodem i słońcem zarazem. moja kuchnia przeniknięta promieniami słońca jak nigdy, jasnośc zlewa się z jasnością, nie dostrzegam nawet niebieskich płomieni na mojej kuchence. moja kawa smakuje jak nigdy, przeniknięta zapachem z przeszłości, niewinnością czekoladowych napojów z dzieciństwa. moje sny po nagłej przemianie, całkiem inne i bezlitośnie piękne. masowe przełomy, podoba mi się to, jak jest.

red hot chili peppers 'don't forget me' kto sie skusi?

niedziela, 19 października 2008

moja zbroja waży 100 kilogramów. noszę ją prawie wszędzie, nie nakładam jej do snu, nie noszę jej, gdy trzymasz mnie w ramionach. te 100 kg jest jednak nieodłączną częścią mego życia. ile waży twoja zbroja?

ona jest jak oddychanie- nigdy o niej nie zapomnisz. moglibyśmy pobawic się w gdybanie, co by było gdyby świat był inny? może stalibyśmy naprzeciw siebie patrząc sobie w oczy bez żadnej ochrony, bez żadnych obaw. całe nasze życie to sztuka asekuracji i jak żebrak szukający w koszu resztek jedzenia szukamy momentów, gdy możemy zrzucic z siebie te 100kilo, ten nadmiar, którego nie czujemy. każda taka chwila jak złoto, jak kropelka wolności, której się boimy w pełni. 

może mogę powiedziec, że jestem szczęśliwa. w końcu to niezwykłe. opadam sama w sobie, jestem jak bezbronne dziecko, ścisk w gardle i łzy same cisną się do oczu. jestem całkowicie bezbronna i ten brak sił. ten brak sił jest moim szczęściem.

a ty wciąż szukasz swojej zbroi, swojego nadmiaru. boisz się, że gdy świat zobaczy cię bezbronnego to zło tego świata pożre cie żywcem. a chwile, w których zapominasz o obronie stają się coraz odleglejszym wspomnieniem, a przecież to one właśnie są pięknem życia. to co kochasz, jest twoją siłą, to jest asekuracja, która nic nie waży i której powinienes szukac wszędzie.

zbudowałam się na nowo i buduję sie nadal, cały czas

czwartek, 16 października 2008


o, jak ja lubię to zdjęcie.

by szaneta w przyczepie pewnej chłodnej sierpniowej nocy

środa, 15 października 2008

a teraz jak przemyślałam, tak zrobiłam, z olką

HARCERY, JU KEN DENS!

wtorek, 14 października 2008

ejj to było rok temu? śmiejcie się, błażej kamerzysta, ja żaneta hardkorowcy

niedziela, 12 października 2008


Kiedyś to było super, kiedyś życie wyglądało zupełnie inaczej. Kiedyś znaleźc można było sobie cokolwiek, co zajmowało czas, odciągało uwage od przykrych spraw, kiedyś można było zapominac i nie skupiac się na wielu rzeczach. Jakie to zabawne, że jedną ze zmian, jaka następuje wraz z upływem czasu jest fakt, że już nie można zapominac, nie można uciekac gdziekolwiek indziej, gdzie żyje się lepiej. Teraz bez stąpania twardo po ziemi jesteśmy wiecznymi dziecmi, nieodpowiedzialnymi gówniarzami. Każdy wiek rządzi się swoimi prawami, ciekawe tylko, czy możliwe jest życ ciągle na wysokich obrotach radości, a nie pracy pracy pracy. Albo żyjesz jak zaprogramowany: 9 pobódka, na śniadanie daje sobie 20 minut, na poranną toaletę 15, potem godzina na matme, godzina na rozprawke z polaka itp itd - jesteśmy robotami? no albo widok przyszłych lat staje się dziełem przypadku. Skrajności, a co między nimi? w głowie mam rozpierdol.

sobota, 11 października 2008


proszę pana, bo sprawa wygląda tak. wam się wszystkim wydaje że my w dzisiejszym świecie to widzieliśmy juz prawie wszystko. internet jest odpowiedzią na nasze pytania, pan mówi, że jak wpiszemy w gugle,to wszystko wyskoczy. powtarza pan wciąż, że 'my mieliśmy o wiele trudniej' w odkrywaniu świata, że trzeba było się nie lada napracowac żeby choc troche ukrasc z tego, co jeszcze nie jest dla nas przeznaczone. i tak myślicie, że my już wszystko rozumiemy, że z nami trzeba jak z dorosłymi ludźmi. otóż proszę pana, niech się pan odpierdoli. tak, tak właśnie, o d p i e r d o l i proszę pana. biegniemy przez życie jedna noga goni drugą. bez tchu, bez czasu, dosc już tego gówna. pan myśli, że my to teraz w erze zmodernizowanego świata wolimy odpoczywac waląc głową w ściane i zarzynając małe wiewiórki w grach on-line. a pan to wolał sielsko anielsko poleżec w zielonej trawie, posłuchac śpiewu ptaków,a my to nie potrafimy tego docienic. tak tak tak! drogi panie,jak mu tam?nieważne. drogi panie- my to już tyle się nasłuchaliśmy, że czasem wydaje nam się, że słyszymy coś, czego nie ma. my juz tak wiele widzieliśmy tego, czego byśmy nie chcieli, że pragniemy widziec wciąz coś, czego nie ma, a nawet czasem utwierdzamy się w przekonaniu, że to jest rzeczywistością. proszę pana, my już tyle wiemy, że wiemy nawet, że jak się zatrzymamy na moment, to kiedys w odległym wszechświecie skończymy bez dachu nad głową, bez kasy, na łasce emerytów rencistów-naszych starych. panie, co się pan dziwi? jak nam się już rzygac chce od tego, i pan myśli że co, jak baba się pochyla do przodu a facet za nią to co, to ma byc ekscytujące? spójrz pan w lustro, to najśmieszniejszy widok świata! wy nie ogarniacie życia, my ogarnęlismy je już 4 razy, a ogarniemy jeszcze wiele i podziękujecie nam za to. jesli jeszcze bedziemy w stanie odróżnic co plastik, co prawda, a co 2w1. oby!

środa, 8 października 2008


Co każda środę trudno mi przeżyc popłudnie. 5godzin męczenia się nad tym wszystkim, co z muzyką związane, to wcale nie jest przyjemne aż tyle nad czymś ślęczec. Teraz mam zatkane uszy, a bałam się, że głuchne, bez kitu przez słuchanie głośnej muzyki jestem zestresowana że bede jak beethoven ! yes no maybe, yes no maybe . gdy ziewam odtykają sie uszy, to miłe, jakbym była w górach :) żaneta udzieliła mi rady i, jak pewnie zauważyliscie, umieściłam na blogu nowy gadżecik. shałcik, żeby było miło. kolorystyka się zgadza, wszystko się zgadza. tylko tak bym zjadła jeszcze raz te cinder bounty 6-pak z Adrianem, wtedy byłoby fajnie. Dzisiaj będę oglądała ju ken dens bez wyrzutów sumienia, że musze się jeszcze uczyc. I poza tym wszystkim wypiłabym smaczą herbatę.

marzył mi się zespół jazzowy,marzyło mi się tak wiele. cut copy odtyka mi uszy

zdj. by sz-sz.fotolog.pl

sobota, 4 października 2008


Na początku podziękuję Ci za super dzień. 5-pak w kauflandzie, tak dużo czekolady, że brzuch pęka. chłodne powietrze i to samo słoneczko, co zawsze. ta sama lekkośc, nic się nie zmieniło. może nie poczułam się jakby znowu były wakacje, ale jakbym znowu mogła wszystko a nie musiała nic.

Tego wieczora siedziałam przy kawie z chłopakiem, który mówił do mnie wierszem o miłosci. 

Ajajaj, wieczne dzieci!

piątek, 3 października 2008


Żegnaj stary nieładzie w ładzie! teraz witam nowy porządek, nowy nieporządek. Nie zrobie zdjęcia mojemu pokojowi, bo byłby to bardzo niemiły widok. Wszystkie ksiązki na wierzch, ciuchy na wierzch, bo po co grzebac w szafkach po coś, co lada chwila może się przydac? wszystko na wierzch, wszystko razem. ledwo jest gdzie stanąc. Lecz jutro sprzątnę i poukładam, otworzę okno, zapalę kominek. Kominek mini mini zapachowy. Będzie pachniało jałowcem, chłodem i będzie bardzo czysto i schludnie. W końcu ten tydzień to czas lekkiego odpoczynku, liceum mówię żegnam, psm mówię witam. klasa IIIe jedzie na pielgrzymkę, choc czuję się jej częścią, jak zwykle nie pozwalam sobie na integrację z klasą, czego teraz żałuję, bo ani wyjazd do Krakowa do brata nie wypalił, ani do Łodzi na Klaxonsów, ani nic. Jadę w listopadzie na Upiór w operze z rodzicami, mówią że to dla mnie jakaś rekomensata. Idę za tydzień z bratem i siostrą na T.Love-whatever-ale mówią, że to rekompensata. w listopadzie konkurs jeden drugi w Białymstoku- mówią, że to wspaniałe. a ja wolałabym 19XI byc sobie w stodole,w stodole,ojapierdole,wawa i franciszek ferdynand, postac bardzo historyczna! kazik śpiewa kaseta kaseta kaseta, jest lekko jazzowo, jutro na 9 matma, wieczór z zbiorem w rękach. Kaseta kaseta kaseta

środa, 1 października 2008

japońskie rytmy, piłka w grze, dużo śmiechu i troche obaw. dzień jest taaaki krótki, nie jest najfajniej ale

I am very very happy so come on and hurt me

kto zaznaczył 'bo nikt tu nie wchodzi' ten debil i hipokryta! ! ! siee dal złapac hihi ! !

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.