uwielbiam, gdy coś mnie mocno chwyta za serce. wyciska emocje i oczyszcza. oto moje wieczne oczyszczenie
czwartek, 24 grudnia 2009
niedziela, 20 grudnia 2009
inspiracja dawną inspiracją
od dłuższego czasu łapię wszelkie okazje do tego, by ktoś w twarz wykrzyknął mi "ogarnij się!" i zrobił mini-lewatywę duchowych wnętrzności. wydaje się, że jest tak daleko do czegokolwiek, tak ciężko by przetrwać, że najważniejsze dopiero przed, a chwile umykają i wraz z nimi ucieka wszystko,na co mogę liczyć. wszystko, czego najbardziej w świecie pragnę, ucieka mi właśnie teraz, w tej chwili, gdy o tym marzę i na to czekam. czekanie zabija we mnie świadomość własnej mocy do czynienia zmian i do dotykania niemożliwego. właściwie, to budowanie sztucznych granic między tym, co niewyobrażalnie piękne i niedostępne, a tym co szare, zwykłe i codzienne sprawia, że w rzeczywistości prosta droga staje się długą, krętą, niepewną ścieżką, na którą nie każdy może sobie pozwolić. te wszystkie bzdury robią nam pranie mózgu, tak intensywne, że niektórzy do usranej śmierci trwają w przeświadczeniu, że piękne życie jest tylko w książkach i kolorowej telewizji. prawda i piękno tkwi w prostocie,najnormalniejszej rzeczy na ziemi- pomyśl, wstań i zrób to, bez zbędnych pauz i lęków.
wydaje ci się, że szczęście to metafizyka, materia od ciebie tak odległa, że aż bezimienna. bzdury,nikomu niepotrzebne bzdury. żadne liczby tego nie określą, żadna przestrzeń tego nie zawrze. pomyśl wstań i zrób to- tak proste, że aż śmieszne...
wydaje ci się, że szczęście to metafizyka, materia od ciebie tak odległa, że aż bezimienna. bzdury,nikomu niepotrzebne bzdury. żadne liczby tego nie określą, żadna przestrzeń tego nie zawrze. pomyśl wstań i zrób to- tak proste, że aż śmieszne...
sobota, 12 grudnia 2009
chce mi się tańczyć, tak bardzo mi się chce kolorów i zawirowań, głebokich i ciemnych, takich, które znaczą coś tak długo, ile mogą trwać. chce mi się przesadzać, ponad wszystko latać i lecieć lecieć lecieć, mam tak ogromną potrzebę piękna niestłumionego, że wciąż jedna melodia w głowie, w snach najwspanialsze historie, a w życiu ciągły uśmiech
wtorek, 8 grudnia 2009
dzisiaj mnie kochasz,jutro nienawidzisz
skąd bierze się gorycz? dlaczego miłość i nienawiść nieustannie żyją w symbiozie,nieustannie się przenikają i dopełniają? czy skrajne emocje idą zawsze w parze? to tak jakby były towarem ekstra, przeznaczonym tylko dla wybranych. wszystko, co istnieje pomiędzy miłością i nienawiścią jest czymś słabszym, mniej wartościowym. czasami wydaje mi się,że te dwa skrajne uczucia są jak bliźniacy,jeden mistrz wspaniałości,drugi król esencji goryczy,zupełnie inni,a jednak chwilami zlepieni w jedno.
czasami powietrze, bez którego żyć nie potrafię, dusi mnie i męczy. sprawia ból i rozbudza najgorsze emocje- zazdrość, złość, złośliwość a nawet wstręt. a w tym całym spektrum najgorszych brudów rodzi się tęsknota, troska i uwielbienie. bracia bliźniacy nie mogą żyć bez siebie...
więc nawet gdy chce mi się powiedzieć: jest źle, jest bardzo źle- milknę. bo to nie jest sprawa środka, ani nawet sprawa bliska końca. to jest sprawa ostateczna- a one nigdy nie są łatwe. nigdy.
czasami powietrze, bez którego żyć nie potrafię, dusi mnie i męczy. sprawia ból i rozbudza najgorsze emocje- zazdrość, złość, złośliwość a nawet wstręt. a w tym całym spektrum najgorszych brudów rodzi się tęsknota, troska i uwielbienie. bracia bliźniacy nie mogą żyć bez siebie...
więc nawet gdy chce mi się powiedzieć: jest źle, jest bardzo źle- milknę. bo to nie jest sprawa środka, ani nawet sprawa bliska końca. to jest sprawa ostateczna- a one nigdy nie są łatwe. nigdy.
piątek, 4 grudnia 2009
środa, 2 grudnia 2009
czuję,że albo ja,albo wszystko wokół zanika i się zaciera.takich momentów nie lubię najbardziej-wiesz co masz zrobić,ale za cholere nie wiesz jak.i nie sam sposób jest problemem,ale ta mała dziura w czasoprzestrzeni, której nigdy nie ma,a zawsze jest potrzebna. czasem by czuć coś pięknego dłużej, a czasem by po prostu dać radę. marzy mi się grudzień biały, z dziadkiem do orzechów w uszach, gorącym kubkiem kakao i spokojem wewnątrz. zamiast tego mam gonitwę, od której już raczej prędko się nie uwolnię. a przecież chciało się żyć inaczej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)