niedziela, 31 maja 2009


kiedyś mogłam myślec, że gitara na co mi ona, oddam bratu, że raczej kalkulator, tablice matematyczne się przydadzą, że trzeba powtarzac materiał, że trzeba przerobic pochodne, całki, srałki, bo przecież juz potem to nikt nie bedzie na mnie czekał! się myślało, a tutaj co?gówno. nic z tego. ktoś powiedział, jakiś ktoś mądry ale nie pamiętam kto, że marnowanie talentu to grzech ciężki. w grzechy nie wierzę, ale w sens raczej tak. to cios w samo moje serce, zamykac sie w świecie, do którego się przecież nie nadaje i wierzyc, że racjonalne podejście jest dobre. nic z tego! plany runęły i szybko, z prędkością niebywałą wybudowały się nowe, lepsze plany. nie warto zastanawiac się- po co te całe wątpliwości i budowanie sztucznej pewności, że jak jest- jest ekstra. co było to było i trudno. wreszcie w coś wierze bardzo, tak bardzo, że może nawet stanę się tego pewna. piosenkarko może nie bede, ale śpiewarko a owszem. yebac ścisłości, kochac niepewności i niejasności, bo to wszystko to przecież najpiękniejsze rzeczy świata

(podgląduje mnie i zdj robi d.sz.) he e he e ;)

czwartek, 28 maja 2009

to przerażające, jak działa mój umysł. czując już pierwszą chwilę mam niesamowicie intensywną świadomośc upływającego czasu. jeden moment za mną, mnóstwo przede mną- a jednak ten jeden potrafi zdominowac myślenie. może tak jest gdy z najukochańszą osobą spędza się x chwil, kiedy ten x jest taaki malutki...powoli przestaje lubic te chwile życia, gdy zdana jestem na własne decyzje, wybory. czegokolwiek to by nie dotyczyło- już mi nie trzeba chwili wytchnienia, tchnę coraz więcej i gubię się sama w tym wszystkim, powoli marząc o tym, aby ktoś czarno na białym wskazał mi dobrą drogę. krucha wiara we własne siły, we własne postanowienia i słowa samo-pocieszeń. ogromna świadomośc błędów i coraz większe poczucie tego, że święta pewnośc zagubiona jest na dobre.i te chwile, wśród zieleni na dachu, oddechów miasta ludzi, ulic wiecznie żywych-nawet te chwile,chwile-balsam dla duszy, mijają tak prędko.moja wyobraźnia nie udźwiga pewnych wizji,pewne opcje są niedopuszczalne.chce miec Ciebie wszędzie, inaczej chyba się uduszę

piątek, 22 maja 2009


umiejętne podawanie przykładów to sztuka, umiejętne budowanie porównań to często klucz do bycia zrozumianym. wyobraź sobie, że twoja myśl to lasso, albo cokolwiek wolisz innego ( wysyłam ci wirtualne karteczki,he ) stoisz na rozstaju dróg. myślisz o czymś w trzech opcjach, twoje lasso dzieli swój koniec na trzy mniejsze. każda opcja dociera do innej drogi. jak zawsze w życiu, masz 100% szans. ale opcje są trzy, więc szanse dzielą się na trzy. masz około 33% szans. by zdecydowac jakiego koloru bluzke kupic/ jaki smak kisielu zjesc/ jaką książkę przeczytac/ (tutaj wstaw własne)/ jaki kierunek studiów wybrac/ jakie życie wybrac. itp itd. z matematycznego punktu widzenia- opłaca się nie dzielic na mniejsze, by miec pełne szanse. z optymistycznego punktu widzenia- każdy wybór jest dobry, bo nie ma złych wyborów (eureka!) więc wszystko da się jeszcze poskładac. jak zjesz kisiel i nie bedzie smakował to jeszcze nie taka tragedia, ale jak zmarnujesz np rok czy dwa lata życia na czymś, co nawet nie sprawi Ci radości, to raczej beznadzieja. z pesymistycznego punktu widzenia człowiek jest w stanie znieśc wszystko, nawet jeśli w 50 roku życia przyzna się, że spieprzył sobie życie. depresja jest uleczalna, prosze pana, tylko nie wolno przerywac leczenia, tabletki brac regularnie (...)
jakby nie patrzec- warto przyznac się przed samym sobą do tego, czego się chce naprawdę. i nie dzielic lassa na więcej niż jedno, bo kto nie ryzykuje, ten ginie.pozdrawiam wszystkie świnie

piątek, 15 maja 2009

nawet jeśli nie zdążysz omówic swojej pracy na ustnym polaku, nawet jeśli pierwszym zadanym pytaniem będzie: czy możesz otworzyc okno? nawet jeśli zapomnisz jak farba po ang. nawet jeśli na to, że a to nie to samo co 1/2a wpadniesz odrobine za późno- bądź zawsze gotów! bądź zawsze gotów na to, że to nie koniec wszystkiego. czekaj na ważny telefon z miłą informacją, traktuj wyzwania jak szansę, jak dar od losu, a będziesz kimś!
będziesz zmęczonym, przygniecionym do ziemi, sfrustrowanym nasto-latkiem



jak ziarnko cukru w tym gorzkim padole

sobota, 9 maja 2009

matura z geografii zdana i oblana picolo malinowym, żeby nie było.


takie mocne,że się można zakrztusić


smakuje lepiej niż zwykła oranżada


smakuuuje,hehehe


matematykę też bym chciała oblac, a nie opłakiwac.no

niedziela, 3 maja 2009

ręka rękę myje, noga nogę wspiera


dziś się raczej nie załamię , nic z tego nie będzie
jeśli chodzi o kłopoty to mam słabą pamięć
to nie ten dzień , chociaż taki ładny
nic z tego nie będzie , dzisiaj nie mam szans żadnych , mój boże

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.