środa, 22 kwietnia 2009


kolejne pytania i pytania, iśc do szkoły, czy nie?po zajęciach trwających od rana do 19 odechciewa się wszystkiego.ale to ostatki.stopy mnie bolą,mój wpis ma charakter pamiętnikowy,a zaraz będę oglądała telewizje i oleje panią, która twierdzi że Polacy to antysemici.oleje też to,że mdły smak i zapach nawiedza moje życie,a chciałoby się tak poleżec na szczycie lokalnego świata,z pifem,fajnom dupom i fyjnym dupem i śpiewac: kieeeedyś byłaaam różą, lecz nie jestem teeeeeeeeeee-eraz
hej!

czwartek, 16 kwietnia 2009

pytania, typu 'co to znaczy, że kawa jest mocna?'

jak się tęskni jak cholera, to jak się tęskni? i co to właściwie znaczy: chciec wszystkiego?

nie umiem tego określic, jedno wiem- zieleń w modzie,pysiu.

środa, 15 kwietnia 2009

"Jedni cytują Biblię ("Na początku było Słowo i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo"), inni przywołują do pomocy genetykę, twierdząc, że zdolność mówienia to nic innego jak tylko wynik ewolucyjnej mutacji pewnego genu na chromosomie Y. Dzięki temu ludzie mają w mózgu obszary odpowiedzialne za mowę.
Jeszcze inni nie opowiadają się po żadnej stronie i mieszają genetykę z religią, twierdzą, że Bóg, tworząc życie we wszechświecie, przemawiał słowami CCAAGTTA, TAGGCCAA lub podobnymi, wyrwanymi ze słownika genomów mrówek, grzybów, bakterii, motyli, ludzi. Tak twierdzą głównie wierzący w Boga biolodzy, którzy owładnięci są ideą ciągłości ewolucji i nie przyjmują, że cokolwiek mogło powstać ot, tak sobie. Antropolodzy i lingwiści uważają natomiast, że wyjątkowa zdolność do tworzenia i komunikowania się słowami została przyporządkowana przez Naturę i Boga wyłącznie człowiekowi. Jak na razie, na początku trzeciego tysiąclecia, wyłącznie ci drudzy mają rację. Zwierzęta, jeśli mówią, to tylko w bajkach i w kreskówkach dla dzieci. Milczą nawet w wigilijną noc. Gdyby było inaczej, protokoły ich podsłuchanych rozmów już dawno można by przeczytać w Internecie. Słowa wypowiada jedynie człowiek. I to jest zachwycające...
Faktem istotnym dla wszystkich- często zupełnie nie uświadomionym- jest to, że człowiek nie istnieje tak naprawdę dzięki mowie. To zdolność mówienia i zdolność do miłości są jedynymi i niepowtarzalnymi wykładnikami jego fenomenu.
Ale mowa jako nosiciel postępu nie jest tym, co tak naprawdę zachwyca ludzi. Zachwycające w słowach jest to, co dzięki nim przeżywamy. I jakie przeżycia można nimi przekazać innym.
Od wynalazku Gutenberga z Moguncji słowa znalazły swoje miejsce w książkach i gazetach. Zachwyceni tym wynalazkiem ludzie zaczęli pisać. Zachwyt się pomnożył, z liter powstała literatura.
Używając trzydziestu dwóch liter można napisać i utrwalić nieskończenie wiele słów. Fascynacja słowem w książkach to nie tylko fascynacja informacją, którą te słowa niosą. Gdyby w beletrystyce zastosować matematyczny model Shannona, to okazałoby się, że większość literackich przekazów jest szumem, a nie informacją. Pomimo to ludzie chcą byc zatopieni w tym szumie, znajdują w nim bowiem inspirację fantazji i początek chemii własnych emocji. " Na początku było Słowo..."
Jeśli faktycznie Bóg jest Programistą, to i na "początku" Internetu Biblia się nie myli. Na początku Internetu (ponad trzydzieści lat temu) pojawiło się bowiem słowo. Nawet jeśli miało być inaczej."

frag. "Intymnej teorii względności" Janusza Wiśniewskiego

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

świąt zostało jakieś 10 godzin i trochę, dni szkoły zostało jakieś 8, życia zostało chui wie ile.od rana (jeśli 13 to rano) egzystencjalne porady w tv, trochę ciekawe, a trochę żałosne w swojej optymistyczności. takie pocieszenie, że w głowie jest konkret i miejsca nie ma na inne rzeczy/osoby/problemy. im intensywniej czuję więź, tym spokojniej i łatwiej jest zapomniec o wszystkim innym, czasy misji społeczno-moralnych minęły, teraz cokolwiek zostaje powiedziane-zostaje powiedziane w celach najbardziej wąskiego grona w moim świecie. zbliżające się zmiany wniosą tak dużo dobrego, że uwaga skupi się tylko na nich. i dobrze

niedziela, 12 kwietnia 2009



the more I try
the more it gets too complicated
The more I give up
The more it takes

wtorek, 7 kwietnia 2009


matura jest jak ciąża, ciągłe zmiany nastroju
matura jest jak nowe życie, nagle dowiadujesz się od samego siebie, że jesteś zerem kompletnym
matura jak zła przepowiednia, boisz się jej ale nie możesz się doczekac finału
matura jak nóż na gardle, albo odetnie ci łeb, albo ledwo dotknie
matura jak zabawa w kółko i krzyżyk- krzyżyk depresją, kółko falą optymizmu, co zwycięży?

panie i panowie, taka z niej suka. . .

niedziela, 5 kwietnia 2009







napoleon powiedział: miłość to głupota robiona we dwoje.
ja mówię: im więcej tych głupot, tym jest piękniej i piękniej.
bo są rzeczy, o które warto walczyc do końca, tak?

sobota, 4 kwietnia 2009


decyzje podjęte, chęci ogromne, kto jest za? kto jest przeciw?
ciekawe ciekawe co z życia wyniknie.

środa, 1 kwietnia 2009

wtorek


orlen, kawka z Edytą. mmmm, jedyny minus że szybko znika ;p

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.