wtorek, 24 listopada 2009

jeden z takich wieczorów, jakich nie ma wiele, zdecydowanie nie ma. herbatę doprawiam rumem, przykrywam się toną kołder, kładę na kolanach swoją wirtualną książkę i szukam odrobiny niezwykłości w danej sytuacji. coś w tym jest, że ciągłe życie na wysokich obrotach sprawia, że nuda pojawia się równie szybko, jak znika wolna chwila. coś, co lekko zaspokoi potrzebę adrenaliny to nie mocna herbata,nie ciepła kołdra, nawet nie zespół o porywającej nazwie- fischerspooner (kto by pomyślał,że taka nazwa,a takie chłopy bez jaj). coś naprawdę mocnego-tego mi trzeba
może ciągłej gorączki za dnia, może
a może krzyku przez sen
i tak nic się nigdy nie zdarzy, bo nic się nigdy nie zdarza.

piątek, 20 listopada 2009

a po co się tak nadymać jak paw, niczym tuńczyk w sosie własnym się maczać, mówić "och, ach, jakże pan pani uprzejma, madame, monsieur, czy pani pozwoli, och, proszę pana!" a po co?




brawo.

niedziela, 15 listopada 2009

sobota, 7 listopada 2009

powroty do przeszłości stają się jak igranie z ogniem, stara muzyka, zdjęcia, starzy ludzie, nie sądzisz, że nadal za tym tęsknisz?
może chwilami ponosi nas fala niespełnionych potrzeb, przyznaj, że czasem marzyłeś by być w całkowicie innym miejscu niż teraz. gdzieś indziej, niż przy mnie. i to wcale nie jest przykre, bo ja również tego chciałam. jeszcze mocniej czujesz, jak coś uwielbiałeś, gdy już tego dawno nie ma i nie będzie.
w tym samym czasie cieszę się, że czas jak rzeka płynie i nie wróci to, co było. nie wrócę ja sprzed lat, bo w kartkach wspomnień tych dawnych i tych najświeższych nadal nie jestem kimś, kim chciałabym być. może właśnie dlatego lista celów nieosiągniętych jest taka obfita.
czy nie jest przypadkiem tak, że nie mamy czasu na bycie kim chcemy być? to żenujące.
dni jak ten to najszybsza droga do niepotrzebnych uniesień i upadków, za dużo czasu na myślenie, za mało pomysłów na działanie.
tylko ja komputer i 85 kalorii w lampce czerwonego napoju.nuda

niedziela, 1 listopada 2009

zdecydowałam, że coś zmienię. zdecydowałam, że się czegoś nauczę, z czegoś zrezygnuję i czegoś się wyrzeknę. w pewnym momencie, całkowicie nieświadomie pozwoliłam wszystkim barierom opaść a sama zanurzyłam się po czubek głowy, po koniuszek każdego palca zanurzyłam się w drugim człowieku. i niezależnie od tego, ile minęło czasu i jak mocno,głęboko w tym trwam, nie mija uczucie, że wciąż czymś mnie możesz zaskoczyć, wciąż nie znam cię do końca...czasami wolałabym wsiąknąć w zimną ścianę zamiast myśleć- dlaczego jesteś teraz taki,a nie inny,a nie lepszy? wiem jak mocno potrzeba, abym ciągle trwała w nadziei, wierze i ufności.i czasami potrzeba mi masy sprzecznych emocji,abym przestała być przerażonym dzieckiem,które widzi wiele,ale niewiele jest w stanie zrozumieć. jednak jakkolwiek nie byłoby ciężko,ciągle wiem że zatapiam się w tym, co jest czystym szczęściem, powietrzem, tak potrzebnym i silnym, że z chwil zachwytu wycisnąć potrafi łzy smutku i uczucie ciągłej tęsknoty. tylko ta ciepła kołdra, najcieplejsza na świecie, tak ciepła i tak pachnąca twoją normalnością, jakby już nigdy nic nie miało się zmienić...

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.