czwartek, 29 października 2009

you don't have to cheat to make your life fascinating

wtorek, 27 października 2009

z nieistniejącego cyklu the very best opera scenes:

niejedna pomarzy, niejednej gęba obije się o ziemie- być jak Blackwell. och i ach
warto pojechać do krakowa, by poczuć jak to jest wydawać na leki więcej, niż na żarcie.
na poprawę humoru kęs wspomnień:

ad. 0:46-0:47 - jak coś robić, to na całego
ad. 1:49 - najlepszy ruch na świecie
ad. 2:29-2:31 - z ciebie już się śmieją...o ironio!

czwartek, 22 października 2009

codziennie jak jeżdżę empekiem rano i multum masa dzieci wsiada do pojazdu, słyszę najciekawsze rozmowy świata. szyfry których nigdy nie zrozumiem, rozkminy których nigdy nie pojmę. świat dzieciaka sięgającego mi do bioder zaczyna i kończy się w komputerze. ba, takie dziecko nawet ma naszą klasę! naszą klasę ma do cholery, bo może zapomni o dawnych znajomych ze szkoły, których zna zaledwie dwa miesiące, ale to nic! albo dziewczynki, które gimnazjum rozpoczęły jedną nogą za progiem szkoły, a już wydaje im się, że "te rzeczy" które to "tamten tamtej na gg wypisuje" to są oczywiście o "jednym", bo faceci tylko o jednym myślą. faceci, moi drodzy! moment przejściowy, gdy chłopaczek zaczyna myślec o seksie i podglądac erotica in the interneta nazwac trzeba efektem szczylstwa. aż się smutno robi rano w empeku....
najsmaczniejszą rzeczą, jaką ostatnio spróbowałam, jest sok pomidorowy. to mój prywatny wierzchołek góry lodowej, a spróbowanie wszystkich rodzajów- prywatne wyzwanie. po nocach śnią mi się najróżniejsze dziwactwa i pokręcone rzeczy. no i nadal najmocniej przyswajalnym kawałkiem kawałka jest the prodigy. ta miłośc trwa wiecznie
no i ten, kablówa w domu, mój dom w walce z uprzedzeniami i w przymierzu ze słabościami radzi sobie świetnie.
i teraz jestem fanką bułek z serem, jem co sobota i popijam kawą.
miałam ochotę na więcej wzniosłości, a tu taka oto niespodzianka..
..
....miłego weekendu :)

piątek, 9 października 2009

życie jak w madrycie, prawie

oprócz tego, że mi się myli listopad z październikiem, październik z listopadem, to jest ok. zaczynam myśleć, że ciągły bieg i nawał pracy jest mi najnormalniej przeznaczony i to nigdy się nie skończy. może przynajmniej dobrze na tym wyjdę. może nawet odnoszę sukces.

żarcik od nauczyciela, enjoy

SUCCESS:

At age 4 . . . success is . . . not peeing in your pants.

At age 12 . . . success is . . . having friends.

At age 16 . . . success is . . . having a drivers license.

At age 20 . . . success is . . . having sex.

At age 35 . . . success is . . . having money.

At age 50 . . . success is . . . having money.

At age 60 . . . success is . . . having sex.

At age 70 . . . success is . . . having a drivers license.

At age 75 . . . success is . . . having friends.

At age 80 . . . success is . . . not peeing in your pants.



papa:)

poniedziałek, 5 października 2009

z zazdrości będę wzbudzać zazdrość,z potrzeby ciepła będę dzielić chłodem,całe życie uzależnione od przeciwieństw,które nie mają sensu,ale są najmocniejszym manifestem niezgody i frustracji.
człowiek szczególnie mocno pragnie mieć to,co ciężko zdobyć,lub czego mieć nie może.praca nad sobą i opanowanie to pierwszy krok do radzenia sobie z życiem za pomocą sposobu,a nie emocji.mówią,że to najskuteczniejsza droga.może i skuteczna,ale czy łatwo jest spojrzeć na miłość,przyjaźń,pożądanie jak na interes?
ludzie XXI wieku,ludzie,którzy piszą instrukcje udanego związku,sukcesu w pracy,szkole.szczęście kosztuje dzisiaj 5 zł w najbliższym kiosku.pytanie czy bliżej nam do nieba, czy do samozagłady?

pieprzone 5 zł za szczęście.

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.