królu złoty, błękitu nie mylę z szarością. oko ;)
niedziela, 28 czerwca 2009
niedziela, 21 czerwca 2009
-co ty robisz z życiem? tylko siedzisz, jesz kanapki, pijesz tymbarka i sie śmiejesz, gnijesz gnido, co to za życie jest w ogóle?
-czasami są takie sytuacje, że tylko znieczulica okazuje sie skutecznym lekiem. żeby zjesc kanapke, wypic tymbarka i śmiac się jak gnida trzeba zapłacic jakąś cenę. moją cenę znam ja, moja wciśnięta w twarz, wilgotna poduszka, moja mama przy której nawet najtwardszy pancerz pęka momentalnie, mój chłopak, którego barki dźwigają czasem nazbyt wiele moich trosk. w jednej chwili życie potrafi dopiec tak mocno, że narastające się problemy zlewają się w jedną, obrzydliwą całosc. to taka pechowa breja. zmywam ją z siebie głupim żartem, głośnym śmiechem, ciągłym powtarzaniem 'nie chcę o tym rozmawiac', nadzieją, że nadejdą lepsze dni.
i co najciekawsze, własnie taki stan rozświetla przede mną wszelkie głebokie potrzeby i niespełnione nadzieje, ambicje. porażka mobilizuje do działania, przypomina o tym, co jest ważne, co jest piękne i potrzebne. ostatnia z dróg okaże się pierwszą, tą najważniejszą drogą. obowiązek staje się celem, niefart staje się darem od losu. takie to życie
-czasami są takie sytuacje, że tylko znieczulica okazuje sie skutecznym lekiem. żeby zjesc kanapke, wypic tymbarka i śmiac się jak gnida trzeba zapłacic jakąś cenę. moją cenę znam ja, moja wciśnięta w twarz, wilgotna poduszka, moja mama przy której nawet najtwardszy pancerz pęka momentalnie, mój chłopak, którego barki dźwigają czasem nazbyt wiele moich trosk. w jednej chwili życie potrafi dopiec tak mocno, że narastające się problemy zlewają się w jedną, obrzydliwą całosc. to taka pechowa breja. zmywam ją z siebie głupim żartem, głośnym śmiechem, ciągłym powtarzaniem 'nie chcę o tym rozmawiac', nadzieją, że nadejdą lepsze dni.
i co najciekawsze, własnie taki stan rozświetla przede mną wszelkie głebokie potrzeby i niespełnione nadzieje, ambicje. porażka mobilizuje do działania, przypomina o tym, co jest ważne, co jest piękne i potrzebne. ostatnia z dróg okaże się pierwszą, tą najważniejszą drogą. obowiązek staje się celem, niefart staje się darem od losu. takie to życie
czwartek, 4 czerwca 2009
w życiu jest tak, że nie zawsze się udaje. jest też tak, że jednego dnia można coś spalic, a następnego to odbudowac. na tym polega siła człowieka. a jego fenomen, wykładniki jego fenomenu to zdolnosc mówienia i zdolnosc do miłosci (ponoc). bzdurrrra totalna, fenomen polega na tym, że się zaczęłam i nie kończę, i nie skończę. a tą przestrzeń wypełniam czym tylko chcę, taką czy inną fascynacją. jak balon napełniam się coraz bardziej i bardziej, tylko sęk w tym, że wraz z tym wszystkim moja baloniasta przestrzen staje sie coraz mocniejsza. w gre nie wchodzi eksplozja, no, chyba że jakaś wielka szpila się o to postara. i fenomen polega na tym, że wczoraj cie nie widze, dzisiaj cie czuje, a wszystko jak małe niewidoczne supełki połączeń, bo życie toczy sie dalej. taki to fenomen! wczoraj eic mahcok, jutro eic mahcok, pojutrze eic mahcok....
Subskrybuj:
Posty (Atom)