środa, 30 lipca 2008

dawno temu w trawie.

jem trawę jem trawę jem trawę i i i


i komuś zachciało się dmuchnąć


więc ona dmuchała dmuchała, jak zwykle śmiała się z siebie, ale nikogo innego to nie śmieszyło,bo


bo bbo bo


bo dmuchanie w twarz na dłuższą metę wcale nie jest fajne.


więc ta co dmuchała została sama i postanowiła pojechać nad morze, bo myśli ciągle, że tam dmucha się do woli:)

poniedziałek, 28 lipca 2008

brak tytułu


gdybym miała ocenić samą siebie, to byłaby to dość niska ocena.  przypominam sobie, jak ludzie lubili wmawiać mi, że już stara dupa ze mnie, że wiek do czegoś obliguje, w sumie do najróżniejszych rzeczy które mnie przerażały i stać mnie było jedynie na obronę w słowach: ja zawsze będę dzieciakiem. gdybym miała postawić obok siebie samą sprzed 3-4 lat to wiem, że ta dziewczynka śmiałaby się ze mnie, widząc we mnie idealny przykład człowieka, który kamienieje z wiekiem. ale chyba wielu tak ma, że wiek 14 czy 15 wspomina za najlepszy, że wtedy życie było w pełni. powoli ironiczny śmiech do bólu brzucha zmienia się w sucha ironię, z 1000 pomysłów zostaje tylko kilka powtarzających się schematów, zamiast energii do czegokolwiek jest siła do pożytecznych czynności i ta wieczna chęć robienia czegoś dobrego dla siebie. siedzisz i myślisz- to mi sie teraz przyda. kiedyś wiedziałeś, co Ci się przyda. zamiast chaosu stabilizacja, zamiast kolegi facet, zamiast kanapki z masłem i serem jebana jajecznica z 100 porduktów. ja pierdziele.

gdyby tak skraść coś z tego, co było, odświeżyć nawyki, polubić życzliwość, otworzyć się i trochę więcej uśmiechać, to nawet nie musi się gryźć z obecnym życiem. wtedy może nawet byłoby świetnie.

tylko trudno jest bardzo tchnąć życie w kamień tak, żeby przypadkiem przez własną nieuwagę nie rozbić się w pył.

ha,śmieszne jest to że pisanie takich rzeczy najwięcej daje i pokazuje mnie samej

niedziela, 27 lipca 2008

pękaja oczy, oczy, oczy


życie zwykłego 17-latka.albo raczej życie 18-latki, tak naprawdę nie wiem jaka to była droga. przypadkowi ludzie, czasem cieszymy się, że spotkalismy na drodze jakiegos człowieka, który tak wiele zmienił w naszym życiu, czasem tych ludzi jest tak wielu, że nie dostrzegamy ich niezwykłosci. człowiek uczy się na błedach, przez wiele lat dochodzi do konstruktywnych wniosków, czasem wydaje mu się, że Bóg musiał o nim zapomniec, czasem deszcz w lipcu wprowadza go w stan powolnego wbijania się w ziemie. (stoisz jak kołek starając sie nie zapomniec, że nie masz prawa drgnąc ani na moment,ani na chwilkę, nawet jeśli coś przeżera ci mózg).40-latek stwierdza, że jego życie było niczym, że było jedynie pogonią za jakimś gównem, które uznano za ważne i godne posiadania. 50-latek uważa, że zmarnował wszystkie te lata na głupstwach, że oszukiwał siebie i tymi oszustwami karmił innych. 30-latka chowa głowe w dłonie, tonie w uczuciu bezradnosci będac całkowicie przekonaną, że nie ma prawa byc bezradna. 80-latek chciałby już umrzec, za wiele widział, za wiele zobaczy i w sumie nie ma już siły na zmiany jakiekolwiek, nie chce mu się leczyc ran i nie chce mu się nawet pójsc do łazienki, w sumie to już sam nie wie.tylko dlaczego

15-latka mysli co było dwa lata temu.nie pamieta co było 5 minut wstecz. jak była 13-latką popchnęło ją nagle bardzo wprzód,poczuła że żyje i że tak mogłoby byc zawsze. ale nikt nie je zielonych bananów, nikt nie kosztuje surowego ciasta. 15-latka w pełni energii i sił smakuje swe życie, wie tak wiele, że nawet nie wie ile wie w sumie to nawet nie mysli o tym. 18-latka stoi i myśli, że za wiele razy ta masa lodu, jaką jest topniała i zamarzała - ciągle topniała i zamarzała, a taka masa nie jest juz smaczna, nie jest juz atrakcyjna. i czy zbyt intensywne skupienie moze się kiedys skonczyc, czy człowiek jest kończącym się złożem, nieodnawialnym ot tak na zawołanie? czy życie pełne przełomów kosztuje mnie życie jak z kamienia, po latach a jednak z całym zyciem przede mną?

18-latka i 80-latek razem marzą o spokoju. oskarżam się o falstart.

piątek, 25 lipca 2008

vekejszyn

siadam na brudną ziemię, piję zimną pepsi ze sklepu pana wójta,pana wujka, schną mi trampki, czuje, że w sumie to powoli brak mi powietrza, krzyczą dzieci, małe elfy w wodzie, drobne przyjemności.
jednak nie ma co narzekać.
ujebie się na łyso

O mnie

Moje zdjęcie
piszę ile chcę! ale tylko do 1200 znaków.